Jestem totalną idiotką.
Blog powinien się nazywać zyciekretynki.
....
Wczoraj PO 4 DNIACH NIEJEDZENIA, piłam alkohol. Co prawda przyświęcał temu wyższy cel- najlepszy przyjaciel zakończył swój związek i był totalnie załamany- bardzo tego potrzebował - w sensie towarzystwa i zapomnienia w żołądkowej gorzkiej de luxe- i chociaż piłam tylko symbolocznie- jako kompania- ale tak naprawdę tyle co nic- to rano obudziłam się w takim stanie układu pokarmowego jakbym już umierała... wszystko mnie bolało- żołądek wątroba, trzustka, śledziona- nie wiem cholera jeszcze co- doprowadziłam organizm do klęski żywiołowej.
Wracam do punktu wyjścia- jestem kretynką.
Kretynką z wysoką średnią, dużym ilorazem inteligencji, szerokim wykształceniem i dużą wiedzą... ale kretynką.
No więc morał jest taki- NIE MOŻNA PIĆ jak się nic nie je...
A zakończenie tej historii było jeszcze lepsze- musiałam rano coś zjeść bo bym umarła. W sensie- nie z powodu głodu ale tego jak funkcjonował mój układ trawienny. Było to może logiczne, może i racjonalne ale czuje się z tym źleeee.... ważyłam już 63 a teraz wszystko pójdzie się j**ać. Muszę gdzieś spradzić na necie czy jak zdażyła się taka wpadka muszę od nowa zacząć odliczanie....
JAAAAK mi będzie smutno stanąć jutro na wagę....
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów