Post zacznę od informacji pozytywnej - nadal nic nie jem, nada żyję i mam się dobrze- I MAM SERIO WIĘCEJ ENERGII NIŻ KIEDYKOWIEK :DD
Byłam wczoraj na imprezie i w zasadzie nie schodziłam z parkietu - miałam moc na wszystko :DD Jestem dzieckiem kultury techno i wiem o tym że istnieją różne "dopalacze" do tańca- ale nic nie daje chyba takiego kopa jak moj syrop klonowy i cytrynka heheh :P ... No i dodatkowo do szalonej zabawy motywowało mnie to, że to dalej jakaś forma aktywności fizycznej - więc chudnę, chudnę, chuuuuuuudnęęę <3 <3 <3 najbardziej bawili mnie ludzie dziwiący się mi jak mogę tak na trzeźwo, bez piwka na baletach - a potem podpierający ściany podczas kiedy ja robiłam z królową parkietu :P zatem tak - TO PRAWDA - MC daje mega powera :)
Ale sprawdziłam też na sobie inne URBAN LEGEND o MC - czyli to że 3 dnia jest kryzys... dzisiaj nie dość że skonczył mi się syrop klonowy- i nim go kupiłam chodziłam "na głodnego"- to w dodatku miałam apetyt dosłownie na WSZYSTKO... każda budka z kebabem wywoływała u mnie ukłucie żalu, bólu, tęsknoty i refleksji- czy ja naprawdę będę szczęśliwsza chudnąc, czy nie lepiej być troskę okrąglejszą i jeść co się chce ?? Na szczęście przebrnęłam przez to zwycięsko (fast-foody bądźcie przeklęte!!!) - chociaż solennie obiecałam sobie że jak już przejdę na duncana po MC pierwszą rzeczą jaką zrobie będzie białkowa tortilla :DDD
aaa.. i przekonałam się dzisiaj do zalecanej wody z solą. da się przeżyć :P
NO I NA KONIEC
WAGAAAAAAA - 64 :D
czyli kolejne 1,5 do tyłu :)
jeszcze tylko 9 kg do szczęścia :)
idę po lemoniadkę :DD
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów